Po siedmiu kolejnych porażkach, po długich tygodniach rozczarowania, wreszcie  i my mogliśmy cieszyć się z wygranej.  Pokonaliśmy innego beniaminka rozgrywek A Klasy - Orła Gołubie 3:2 (2-0).  Bramki dla Moreny zdobyli:  Bartek Plesiak, Patryk Żuk i Łukasz Rataj.

 

 

Pierwsza połowa meczu była niemal idealna w naszym wykonaniu. Od początku twardo i zdecydowanie w obronie, ale też odważnie do przodu.  Rzut wolny w dogodnej sytuacji  zamienia na gola (na raty) Bartosz Plesiak.  Prowadzimy w tym spotkaniu i idziemy po kolejne bramki.  Świetna szarża lewą stroną Patryka Żuka, precyzyjny strzał i prowadzimy dwoma golami.   Goście z Gołubia nie dojechali na pierwszą połowę, ale my nie wykorzystaliśmy  swoich fantastycznych sytuacji na podwyższenie prowadzenia.  Sytuacji było wiele, a najbardziej bolesne, to te kiedy marnujemy rzut karny, albo nie podajemy na pustą bramkę do kolegi. No, ale mimo wszystko jest zadowolenie, bo schodzimy na przerwę  prowadząc 2-0 i takiej sytuacji jeszcze w A klasie nie przeżywaliśmy. 

 

Druga połowa była już trochę słabsza w naszym wykonaniu. Goście rzucili się do odrabiania strat, a my czekaliśmy  na zagrania długiej piłki do wysuniętego Rafała Walaska.  Mało kreatywna  taktyka, choć przyznać trzeba, że Rafał walczył wspaniale i kilka razy był naprawdę blisko zdobycia gola.  Szkoda tego okresy gry, bo rywale mocno się odkryli i wystarczyło spokojnie rzucić kilka dobrych,  prostopadłych piłek i zamknąć mecz.  No, ale wiadomo,  jak to jest.  Nie strzelasz gola, to zwykle robią to rywale. Błąd w obronie i zawodnik z Gołubia pokonał  naszego bramkarza.  Zamiast spokoju, dostaliśmy nerwową końcówkę meczu. Broniliśmy dobrze, a jak już rywale sforsowali naszą obronę, to w bramce mieliśmy świetnie usposobionego Malinę.  No, utrzymał nam ten mecz, zresztą nie pierwszy raz.  Jeden z naszych nielicznych wypadów w końcówce dał nam trzeciego gola. Łukasz Rataj wyszedł do sytuacji sam na sam i choć trochę to trwało i lekko szczęśliwie, to jednak wpakował piłkę do siatki gości. 3-1. Zaczęło się końcowe odliczanie, przerwane kolejnym naszym błędem zamienionym na gola rywali.  3-2. Brakuje nam sił na bronienie wygranej, brakuje zawodników na ławce rezerwowych, którzy wspomogliby tych walczących na boisku.  Minęło już dawno doliczone pięć minut, ale sędzia nie chciał skończyć tego meczu. Kolejna akcja i znowu prawie zawał serca, ale mamy w bramce przecież Malinę, który broni kapitalnie strzał z kilku metrów zawodnika z Gminy Stężyca. Wnioskuję o pomnik dla Maliny. Za całokształt. 

Po chwili sędzia gwizdnął po raz ostatni i mogliśmy sobie wreszcie dopisać do swojego konta ligowego trzy oczka.

 

 

Brawo, Panowie.  Wybiegaliście, wyrwaliście  z murawy trzy punkty.  Wreszcie  mogliśmy zobaczyć po meczu, jak to rywale kłócą się i wkurzają po nieudanym spotkaniu.  Dawno niewidziana sytuacja.

Pierwszy krok do odbicia się od dna został uczyniony.  Teraz wypada zrobić kolejne.  Stać Was na to. 

 

Panowie, mobilizacja i pełna ławka rezerwowych za tydzień w Nowym Porcie ...

 

Wracamy do gry. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

OFICJALNA STRONA KLUBOWA

GKS MORENA GDANSK

 



Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

WRESZCIE, KUŹWA, WRESZCIE

10 października 2021

A jakie jest Twoje zdanie?

Morena 3:2 Orzeł Gołubie