Od dawna wiadomo, że aby coś  w życiu zdobyć, oprócz wielu różnych czynników. potrzebne jest jeszcze szczęście.  W sporcie to już szczególnie. 

 

Nie da się ukryć, że dziś tego szczęścia nie mieliśmy. 

Zabrakło go  na początku meczu, kiedy sędzia spotkania nie zauważył, że zawodnik gospodarzy pomógł sobie ręką przyjmując piłkę i strzelając nam gola. Wszyscy inni to widzieli. Dwa nasze cudowne strzały z dystansu Patryka Nowaczyka i Pawła Wysieckiego  pozwoliły nam cieszyć się, ku widocznemu zdziwieniu zawodników z Pruszcza,  prowadzeniem do przerwy 2-1.  Mogło być wyżej, ale Patryk Żuk nie miał szczęścia i trafił w słupek. 

Szczęścia nie mieliśmy także  na początku drugiej połowy. Czarny ścigał się o piłkę na lewym skrzydle z zawodnikiem gospodarzy, ten upadł, sędzia podyktował rzut wolny, a za chwilę, ku naszemu zdumieniu pokazał naszemu zawodnikowi  czerwoną kartkę. Stwierdził, że napastnik był blisko bramki i dlatego wykluczył z gry naszego obrońcę.  Bez znaczenia jest oczywiście fakt, że naszym zdaniem akcja toczyła się  blisko linii bocznej, a w polu karnym był jeszcze inny nasz obrońca. 

Nie mieliśmy też szczęścia, kiedy straciliśmy gola trzeciego, bo napastnik z Pruszcza uderzał z pozycji spalonej, a nasz obrońca stał za bramkarzem, ale w bramce...

To nie koniec naszego braku szczęścia w tym meczu.  Chwilę po zrobieniu ostatniej, piątej, zmiany w naszym zespole, kontuzja uniemożliwiła Kacprowi kontynuowanie gry.  Ostatni kwadrans  kończyliśmy w składzie dziewięcioosobowym. 

 

Paradoksalnie, wszystko mogło nam się jeszcze odwrócić w doliczonym czasie gry. Grając  "w dziewiątkę"  przeprowadziliśmy kapitalną kontrę zakończoną strzałem z pola karnego Kuby Urbana.   Wszystko było świetne w tej akcji, niestety, włącznie z paradą bramkarza gospodarzy.  No,  tego dnia ewidentnie nie mieliśmy szczęścia.

 

Porażka w meczu, który mogliśmy wygrać, czerwona kartka i związana z tym pauza, kontuzje zawodników.   Uroki B klasy. Dziękujemy za spotkanie, gospodarzom gratulujemy wygranej. Wykorzystali nasze słabsze momenty i nasz brak szczęścia.  

 

Mimo wszystko nie można się zamartwiać.  Fajny meczyk, przepiękne dwie , nasze, bramki, emocje,  debiuty w składzie Patryka ŻukaMichała Pempkowiaka czy w końcówce meczu najmłodszego w naszej ekipie Bartka Łukaszewicza.  

 

 

   GTS Pruszcz Gdański   -   Morena Gdańsk   

 

 4:2  

 

Nowaczyk (Spieck)   Wysiecki (Spieck) 

Rafał Andrzejewski

Adam Czarnecki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

OFICJALNA STRONA KLUBOWA

GKS MORENA GDANSK

 


 

Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

W ŻYCIU TRZEBA MIEĆ SZCZĘŚCIE

15 października 2021

A jakie jest Twoje zdanie?

GTS Pruszcz Gdański 4:2  Morena Gdańsk