Czwarta porażka z rzędu w meczu Klasy B stała się faktem.  Co gorsza,  każda następna jest coraz bardziej okazała, jeśli chodzi o ilość bramek, które trzeba wyciągać z naszej siatki. 

Dlaczego przegraliśmy tak wysoko?  Bo zagraliśmy bardzo słabo indywidualnie i jeszcze gorzej zespołowo. Bo popełnialiśmy zbyt poważne błędy, które gospodarze zamieniali na kolejne gole. 

Nie ułatwiał nam zapewne zadania fakt, że w ekipie Czarnych było czterech zawodników, którzy trzy dni wcześniej uczestniczyli w meczu IV ligi z Wierzycą Pelplin. Takie, oczywiście, ich prawo.  My, nie mieliśmy takich wzmocnień, mogliśmy jedynie przeciwstawić się wypuszczeniem do gry kilku   chłopaków z rocznika 2004  czy 2005.  

Paradoksalnie  - prawie pół godziny broniliśmy się naprawdę dzielnie, mieliśmy sporo szczęścia, ale i swoje sytuacje pod bramką rywali.  Ale potem wszystko posypało się.   Piotr Dajda był w idealnej sytuacji  do strzelenia gola w polu karnym Czarnych. Wystarczyło tylko uderzyć głową piłkę z kilku metrów do bramki gospodarzy.  Ale nie mógł tego zrobić, bo przeciwnik przewrócił się na niego z tyłu, tym samym uniemożliwiając oddanie strzału. Innej decyzji, niż rzut karny trudno było się spodziewać, ale jednak sędzia nie gwizdnął.  Zrobił to chwilę później, w naszym polu karnym. Bardzo wątpliwa decyzja, łagodnie rzecz ujmując.  Drugiego gola straciliśmy po golu napastnika z Pruszcza, który był na metrowym spalonym.  Nie pomogło nam to w tym spotkaniu.  Dalej było już tylko gorzej, z tym, że winy  za tracone gole  musieliśmy szukać już tylko u siebie.  


Przegraliśmy wysoko.  Zasłużenie wysoko.  

 

 

CZARNI PRUSZCZ GDAŃSK 10:1 MORENA GDAŃSK 

 

 Piotr Dajda

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

OFICJALNA STRONA KLUBOWA

GKS MORENA GDANSK

 


 

Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

DZIESIĘĆ W PLECY W PRUSZCZU

31 października 2021

A jakie jest Twoje zdanie?

Czarni II Pruszcz Gdański 10:1 Morena Gdańsk